czwartek, 4 grudnia 2008
wtorek, 2 grudnia 2008
Nie dogaduju :(
Scena na pierwsze piętro gdańskiej knajpki, której znakiem rozpoznawczym dwie wygięte frytki. Przestrzeń niestargana romantyzmem, pełna wygłodniałych padliny sępów pożerających swe żyjące jeszcze przed paroma minutami ofiary.
Po schodach na scenę zgrabnymi krokami wchodzi Danuśka, na której trend i nurt XXI wieku wywarł niemałe zmiany w wyglądzie, zamieniając ją w chodzący stereotyp. Danuśka porusza się po scenie zgrabniej i pewniej niż sarna na bezpiecznej polanie, zarzuca długimi i mocnymi włosami koloru iście blond na drugą stronę, co powoduje utracenie równowagi, załamanie się tych dwóch wież babel pod nią i wypusczzenie z rąk tacy z pożywieniem.
DANUŚKA
Po schodach na scenę zgrabnymi krokami wchodzi Danuśka, na której trend i nurt XXI wieku wywarł niemałe zmiany w wyglądzie, zamieniając ją w chodzący stereotyp. Danuśka porusza się po scenie zgrabniej i pewniej niż sarna na bezpiecznej polanie, zarzuca długimi i mocnymi włosami koloru iście blond na drugą stronę, co powoduje utracenie równowagi, załamanie się tych dwóch wież babel pod nią i wypusczzenie z rąk tacy z pożywieniem.
Danuśka ląduje na ziemi, na jej twarzy pojawia się przerażenie na przemian ze zrezygnowaniem godnym ofiary w minucie śmierci.
DANUŚKA
Moje ręce w krwawym sosie
toną, moja dusza krwawi
na myśl, że tych dwóch kanapek
sok trawienny już nie strawi.
Szlocham! Szlocham!
Ach! Zawiły losie zgniły!
Nie mam słów, w moim stosunku
do twych działań na mą dolę!
MIŁOMIR (wchodzi na scenę)
Ja pierdolę.
No kochanie, Danko miła,
nieźleś się upierdoliła!
Subskrybuj:
Posty (Atom)