czwartek, 13 listopada 2008

Tak

Znowuż szkolne bzdurki
---
--
-

Drewna kłodo!
Mego życia osłodo, niczym bestia z
Komodo pilnujesz składzika drewna,
memu sercu pokrewna, jak rzewna łza
swego celu pewna, by dotknąć dna.

Ty płoniesz!
Językami świata wciąż zioniesz, toniesz
w odmętach kominka, w kominka prętach
zamknięta, a jakże otwarta, na proch
wciąż tarta. Niezaparta, z rękawa karta.

Ty gaśniesz!
Lecz zanim zaśniesz i w proch się rozsypiesz
dasz ostatnie tchnienie, już ledwo zipiesz.
Twój zegar stanął, wokół ciemno choć jest
rano. Jakby wodę w ciebie wlano.

Do widzenia!
Nie mówię żegnaj, bo wiem że marzenia
by z tobą obcować, westchnienia, by cię
w sobie mieć, nadejdą w oka mgnienie.
Spożyję cię. Na rozwolnienie.

1 komentarz:

Czoski pisze...

To jest dobre! :D