Po schodach na scenę zgrabnymi krokami wchodzi Danuśka, na której trend i nurt XXI wieku wywarł niemałe zmiany w wyglądzie, zamieniając ją w chodzący stereotyp. Danuśka porusza się po scenie zgrabniej i pewniej niż sarna na bezpiecznej polanie, zarzuca długimi i mocnymi włosami koloru iście blond na drugą stronę, co powoduje utracenie równowagi, załamanie się tych dwóch wież babel pod nią i wypusczzenie z rąk tacy z pożywieniem.
Danuśka ląduje na ziemi, na jej twarzy pojawia się przerażenie na przemian ze zrezygnowaniem godnym ofiary w minucie śmierci.
DANUŚKA
Moje ręce w krwawym sosie
toną, moja dusza krwawi
na myśl, że tych dwóch kanapek
sok trawienny już nie strawi.
Szlocham! Szlocham!
Ach! Zawiły losie zgniły!
Nie mam słów, w moim stosunku
do twych działań na mą dolę!
MIŁOMIR (wchodzi na scenę)
Ja pierdolę.
No kochanie, Danko miła,
nieźleś się upierdoliła!
1 komentarz:
Dostrzegam tu nurt plebejski, delikatna nutka sarmatyzmu też niczego sobie...
Prześlij komentarz